FINANSOWANIE PARTII – teoria niespiskowa nr.1

by romskey

Pojawił się kolejny raz (widmowy bo jeszcze nieistniejący) projekt likwidacji finansowania partii politycznych z budżetu państwa. Skoro PiS jest przeciw to znaczy, że projekt jest piękny i szlachetny – lud zawył ze szczęścia. Rzecz w tym, że gdyby rządził PiS na takie cofnięcie nie zgodziłaby się PO. Mam dziś dla Was schemat pt. „Jak finansować partię rządzącą z budżetu, przy braku finansowania partii z budżetu”. Brzmi nielogicznie, ale chcąc zrozumieć politykę, należy zapomnieć o logice a zacząć liczyć pieniądze.

system1

LEGENDA:
Grosiku wróć do mnie
Do działania schematu należy mieć władzę. Władza ustala na co wyda podatki obywateli. Dla klarowności opisu, użyjemy nieistniejącego przykładu inwestycji, np. budowę bazy kosmicznej pod Warszawą choć mógłby to być Orlik, lotnisko, autostrada czy muzeum Powstania Warszawskiego. Naszą budowę nazwijmy „Budowa czegoś” i przeznaczmy na nią 3 mld. z budżetu (realny koszt 1.5mld). Budowa czegoś musi mieć społeczne poparcie i zapotrzebowanie – bo wtedy ludzie nie patrzą na ręce tylko chcą mieć (kosztów też nie liczą i nie sprawdzają). Rozpisujemy przetarg na budowę ale tak by mogły przetarg wygrać wybrane firmy. Ustawienie takiego przetargu może polegać np. na postawieniu warunku umiejętności wykonania podobnej inwestycji za sumę 2 mld. w ciągu ostatnich pięciu lat – czyli nikt obcy nie pojawi się. Do przetargu startują firmy lub jedna firma, która spełnia warunki i za to, że zrobi interes życia ma odpalić działkę swoim dobroczyńcom. W luźnym ujęciu wpłaci bezpośrednio na konto partii politycznej lub (większe sumy) konto firmy piarowej rodziny polityka zbierającego na swoją kampanię.

Opis konkretnego przypadku zamydliłby sprawę tak, że nikt nie wiedziałby o co chodzi. Dla zamydlenia, ważne jest stworzenie sieci podwykonawców, podziału kosztów np. z samorządami, powołanie administracyjnego zarządu budowy, pod zarządu i pod-pod zarządu oraz sporządzenie ton dokumentacji, której przekopywanie zniechęciłoby buddyjskich mnichów. Tych ogniw może być od groma a wszystko po to, by ktoś kto węszy pogubił się w tropach a już na pewno nie natrafił na odpowiedzialnych, którzy są na szczytach. Nic praktycznie nie pada wprost, czasem pojawia się 200 tys. „nadwyżki”, z którymi któreś ogniwo nie wie co zrobić a gdy nie domyśli się ominie je udział w kolejnych budowach.

Jak widzicie rzecz polega na tym, że jeżeli korupcją nazwiemy konkretnie „osobiste wręczenie koperty z łapówką osobie A przez osobę B”, to gdy kopertę przekaże listonosz albo pieniądze dotrą dzięki 20 pośrednikom to już znamiona korupcji nie będą takie klarowne. Stwierdzenie „zwalczyliśmy korupcję” wcale nie będzie tak nieprawdziwe. Nie ma tu żadnych czarów czy magii. Obcięcie finansowania partii z budżetu oznacza gorsze czasy dla partii nierządzących, ale w najmniejszym stopniu nie likwiduje takiego finansowania (zastępuje je ‚finansowanie kreatywne’). Mechanizm jest niezwykły bo całkowicie legalny. Nie wiem czy zauważyliście to, że np. NIK nie bada tak bardzo czy coś było warte przeznaczonych na to pieniędzy a jedynie sprawdza, czy przeznaczone pieniądze zostały we właściwy sposób rozdysponowane. Dlaczego inwestycje w Polsce bywają sporo droższe od podobnych inwestycji na zachodzie Europy? Myślcie sobie dalej sami. Czy stać nas na taką metodę walki z pisem i opozycją?

Uszczelnienie systemu finansowania partii z budżetu jest potrzebne, bo wydatki są niekiedy skandaliczne. Jednak kto zyska na likwidacji i czy ona rzeczywiście będzie miała miejsce – mam nadzieję że powyższa rozprawka o tym mówi.

Materiał powstał w oparciu o dostępne źródła, m.in. książki i wypowiedzi polityków, którzy topili żal wywołany oddaleniem od koryta. W podobny sposób wypompowywano pieniądze ze spółek Skarbu Państwa.

Reklamy