SEANS MAKABRY

by romskey

„Nie drżała jej ręka gdy słodziła herbatę – winna. Nie łamał się jej głos – winna. Oglądała zdjęcia trumienek – winna. Nikt tak nie zachowałby się – winna”. W społecznych oskarżeniach tkwi potrzeba napiętnowania czynu haniebnego, nieludzkiego. Tłum zdaje się wołać „każdy kto podniesie rękę na swoje dziecko, pozna piekło tu na ziemi, nikt nie może poczuć się bezkarny”. Uzasadnienie ze wszech miar szlachetne, choć ten akurat przypadek… ta pewność tłumu… przerażająca i przygnębiająca… czas trwania procesu ukazujący to, że ustalenie rzeczywistego przebiegu zdarzeń graniczy z niemożliwym.

Ów przekonany o wartości swojej intuicji tłum oglądał matkę przez lata. Nie dostrzegł w niej niczego podejrzanego. Gdzie był ten tłum? Gdzie jest teraz? W Polsce ginie rocznie około 30-tu bardzo małych dzieci. Czego nauczyliśmy się oprócz poznania anatomicznych szczegółów śmierci?

Przepraszam że „nie na temat”.

pilate

Gdyby nie było zainteresowania nie byłoby sprawy. Nie twierdzę że ludzie żyją tym codziennie, ale „swoje wiedzą” i z każdym newsem przypominają sobie o tym co myślą – czyli w zależności od tego czy usłyszą adwokata czy prokuratora. Jednak czas… forma … – pastwienie. Na naszych oczach rozgrywa się psychologiczny lincz, kuriozalne bezprawie w świetle prawa. To nie ma niczego wspólnego ze sprawiedliwością, prawami człowieka, czymkolwiek. To jakaś gra prokuratury, mediów – a to, że na wzniesionego kija nadziano czyjąś jeszcze żywą głowę… cóż. W Polsce zdarzały się takie procesy, przed wojną.. kładły się cieniem na naszą świadomość. Wzmacniały narodową traumę, potęgowały martyrologiczny zaduch. W obliczu takich przypadków poklepałbym T.Grossa po ramieniu i rzekł: Masz rację chłopie, coś w tym kraju nie gra, coś unosi się w powietrzu.

Advertisements