Urząd Ochrony Konstytucji

by romskey

Zdaję sobie sprawę z tego, że propozycje cieszą się średnim wzięciem (bo kto się nimi zajmie gdy brakuje 30 mln podpisów?), jednak od kilku dni chodzi mi po głowie pewien pomysł. Propozycja nie jest odkrywcza, w jakimś sensie nawet funkcjonuje, choć na pierwszy rzut oka trudno to zauważyć a przynajmniej w Polsce. Czasy nie są spokojne. Bardzo często zadajemy sobie pytania o przyszłość polskich ruchów tzw. „narodowych”, wpływ imigrantów na nasze bezpieczeństwo, zastanawiamy się nad oddziaływaniem religii, które znamy i które dopiero poznajemy. Poruszamy się często po omacku, spekulując o skali antysemityzmu w Polsce, rasizmu i innych przypadków działalności zagrażającej konstytucyjnym prawom obywateli oraz szkodliwej dla samej demokracji.

Jedną ze starych wad naszego kraju jest przyzwolenie na wyprzedzanie państwowych organów przez media i inne instytucje w dziele „informowania” społeczeństwa o tym „jak jest”. Spekulacje wypierają informacje i choć dyskusja jest, to niewiele więcej dzięki niej wiemy. Na podstawie sensacyjnych doniesień powstają nie tylko teorie spiskowe, ale również budujemy obrazy rzeczywistości zauważając niejednokrotnie to, że w zależności od źródła każdy znajdzie coś dla siebie – czyli obraz taki jaki mu odpowiada. Trudno wygrać z mediami ale nie o konkurencję tu chodzi. Przeglądając źródła niemieckie, często jestem pod wrażeniem skrupulatnych wyliczeń dotyczących spraw, które w Polsce stanowią wielką zagadkę. Niemiecki (UOK) – BfV – gromadzi tego rodzaju dane i staje się pierwszym adresatem wędrówek dziennikarzy, którzy chcieliby poruszyć tematy schowane za kurtyną powszechnej niewiedzy.

Niewątpliwą zaletą UOK, byłoby m.in. to, że mogłaby nieco utrudnić populistycznym politykom i domorosłym ekspertom, przekonywanie ludzi do tego „czego chcą i jak żyją Polacy”. UOK na podobieństwo niemieckiego BfV – musiałby być cywilną służbą wywiadu wewnętrznego. Brzmi groźnie i nie całkiem liberalnie, ale równie groźnie brzmią nazwy zbiorowych niepokojów i obsesji, z którymi nie potrafimy sobie radzić. Cywilny charakter – mówi o tym, że służba ta nie dokonuje aresztowań, nie wdziewa szatek antyterrorystów by złapać za rękę sympatyków mowy nienawiści w internecie. Po prostu monitoruje i gromadzi dane na temat przypadków m.in. podżegania do naruszania praw obywatelskich i potencjalnych zagrożeń dla demokracji. Czy znamy liczbę Romów przebywających w Polsce? Czy znamy liczbę głosicieli nie całkiem „umiarkowanych religii pokoju”? Czy znamy liczbę nieformalnych organizacji nazistowskich? Czy znamy skalę przemocy na tle rasowym, religijnym, kulturowym? Służba może pozostać całkowicie wiarygodna kiedy zajmie się zarówno zwolennikami Mao Tse Tunga jak i przedwyborczymi kazaniami.

Oczywiście zdaję sobie sprawę z nieuchronnej dyskusji o zakresie kompetencji (np. możliwości śledczych służących infiltracji różnych środowisk), nad tym komu służba miałaby podlegać, kto powoływałby jej szefów itd. Najistotniejszą rolą UOK byłaby jednak informacja. Propozycja jest oczywiście totalnie niewygodna dla dosłownie wszystkich co wydaje się być jej plusem. Uważam, że warto znać skalę wzbudzających niepokój zjawisk od czego zależy podejmowanie skutecznych przeciwdziałań. Jeżeli media i politycy stosują „polityczną poprawność” (o co oskarżają się wszelkie partie i ruchy społeczne), to UOK mógłby sytuację nieco zmienić. Chyba, że wolimy się bać.

3

Reklamy