SPRAWY WAŻNE I SPRAWY NA WCZORAJ

by romskey

Tytuł dzisiejszej notki mógł równie dobrze brzmieć „Pomóżmy politykom”, choć gdybym sprecyzował dokładnie w jakiej kwestii, mogliby się obrazić. W czym rzecz: Od dłuższego już czasu zauważam unikalną specyfikę politycznych programów. Nie chodzi o to, że rozpatruję ich ogólną wartość wyłącznie pod kątem punktów, które służą wyłącznie mnie. Zauważam irytujące „mieszanie” spraw „na wczoraj” i „na jutro”. Co ciekawe, sprawy „na jutro” stają się zwykle przedmiotem burzliwych sporów i waśni, gdy sprawy „na wczoraj” są odkładane na później i gniją.

Niejaki Masłow, ustalił lata temu tzw. hierarchię potrzeb, której potencjalnie podlegamy wszyscy. Na samym dole swojej „piramidy” umieścił potrzeby fizjologiczne, potrzebę jedzenia, snu. Nieco wyżej – potrzebę bezpieczeństwa, opieki, protekcji. Na kolejnych stopniach znalazły się tzw. „potrzeby wyższe” – więzi (przynależności), potrzeba szacunku, zaufania a najwyżej potrzeba samorealizacji, posiadanie celów. Nie istnieje najmniejsza wątpliwość co do tego, że poczucia głodu nie sposób zrównać z potrzebą namalowania ładnego obrazka. Bez obrazka potrafimy przeżyć, gdy bez żywności szanse na przetrwanie są nikłe.

Nie dokonałem podziału na sprawy ważne i mało ważne celowo, gdyż byłoby to niesprawiedliwe. Wszystkie potrzeby są ważne, tylko niektóre z nich są „na wczoraj”. Nie rozdzielając ich narażamy się na powstawanie szkodliwych dla wszystkich sprzeczności interesów. Eksmitowanego człowieka naprawdę w niewielkim stopniu interesuje to czy Polska jest zieloną wyspą a pobitej w domu kobiety to czy zamrozimy 5 czy 8 zarodków. Politycy gotowi są stwarzać argumenty typu „sam sobie eksmitowany winien” lub „przecież kobieta nie jest bita codziennie więc może zająć się w wolnych chwilach podziwianiem nowego lotniska”. W moim skromnym przekonaniu nie tędy droga. Nie chcemy oglądać cudzej biedy czy kłopotów choćby z tak prozaicznej przyczyny, że te odbierają nam poczucie osobistego zadowolenia (o ile weszliśmy w posiadanie takowego). Eksmitowany winny czy niewinny, na ulicę trafić nie powinien a bezpieczeństwo w domu jest niemniej ważne od bezpieczeństwa na ulicy. Przykładów takich „spraw podstawowych” można mnożyć.

Kiedy spór o obywatelskie wolności potrafi przyćmić dyskusję o bezpieczeństwie socjalnym, to chyba tylko dlatego, że lubimy udawać, że żyje się nam nieco lepiej niż mówi o tym rzeczywistość. Niechęć przyznania się do biedy czy trudnej sytuacji ma swoje uzasadnienie kulturowe – grozi napiętnowaniem, oskarżeniem o niezaradność, roszczeniowość, nieudaczność. „Polak prawdziwy” ma zbierać razy i zaciskać zęby, chyba że nie chce być Polakiem. Jednak do póki nie rozwiążemy problemów podstawowych, nie ma sensu dziwić się temu, że ludzie nie cenią sukcesów współplemieńców i samych polityków. Pretendując do miana państwa europejskiego dopuszczamy istnienie obywateli żyjących z niczego i nie mieszkających nigdzie. Nie chcę tu rozdrabniać się i wymieniać sytuacji bezrobotnych, rencistów, chorych, zatrudnionych na czarno czy nieubezpieczonych. Nie jestem orędownikiem „wielkiego rozdawstwa” bo i nie ma z czego rozdawać, ale coś z problemem należy robić, choćby zmieniając prawo (nie kryminalizować najuboższych, określić realistyczne minimum dochodu zwolnionego z podatku, itd.).

Politycy tworząc swoje programy chcą je dostosować do potrzeb tych, którzy mają nóż na gardle i tych, którzy mają problem z wyborem wakacyjnego kurortu. Powstaje groteska a raczej przygnębiający miszmasz, który trudno traktować poważnie. Sprawy „na wczoraj” zostały wpisane w programy partyjne, tak jakby dyskusja o nich była dyskusją ideologiczną a nie bytową. Nie jest. Nie liczmy na to, że bezrobotny i żyjący z niczego sąsiad, podzieli naszą radość z wejścia w posiadanie nowego samochodu. Możemy bez tej radości obyć się, ale na poprzebijanych oponach trudniej jeździ się. Czy potrafilibyśmy postawić kreskę oddzielającą sprawy ważne od spraw na wczoraj, nie ulegając wrażeniu że reguluje je Konstytucja, która czyni to wyłącznie na papierze? Rozumiem to, że każda nagłośniona wada w funkcjonowaniu państwa zostanie wykorzystana przez opozycję przeciwko rządzącym, na co władza wykorzystując wszelkie środki uda, że wszystko jest w porządku. Propozycja, którą składam jest dla nas osiągalna. Planując udział w wyborach, zwróćmy wcześniej uwagę na umiejętność budowania porozumienia w kwestiach podstawowych u kandydatów. Masłow pozostaje do usług.

two-boxes-hi

Reklamy