Problem z dumą tow. R.Winnickiego

by romskey

Towarzysz R.Winnicki (szef Ruchu Narodowego – nie mylić z obywatelem Winnickim z serialu Alternatywy 4) wygłosił arcy-głębokie przemówienie n/t zaniku dumy narodowej w społeczeństwie. Zebrany kwiat polskiej młodzieży – tym razem bez masek i szalików – wysoko ocenił brawami wystąpienie wodza. I słusznie, gdyż im częściej narodowcy będą pozdrawiać się klasycznym gestem, obwieszać trupimi główkami SS czy nosić „celtyki”, to o całkowite zatracenie poczucia tożsamości narodowej będzie coraz łatwiej. Lider RN rozważał także wejście jego formacji do polityki pod wyczekiwanymi społecznie hasłami: obalimy, będziemy zwalczać, gardzimy, wypowiemy. Prawdziwy optymizm.

System nie całuje Polaków w dupę – to prawda. Kiedy jednak stado szympansów zapowiada zajmowanie się chirurgią, to można nabrać wątpliwości. Niezależnie od tego czy kryzys jest fikcją ułatwiającą kopanie ludzi po tyłkach czy prawdą – oddziałuje standardowo. Pozbawieni perspektyw młodzi stają się chłonniejsi ofert radykałów, czyniących wrażenie rozumiejących młódź lepiej od tych, którzy nie potrafią wysłowić się po polsku i plotą coś o paroksyzmach czy synkretyzmach. „W mordę pedała” – brzmi jasno i dobitnie i w tym chyba tkwi magiczna siła przyciągania.

Po pisie i Rydzyku, nie reaguję już nerwowo na to gdy ktoś określa się mianem Polaka. Polskość stała się szarą szmatą wydzieraną zębami i pazurami przez różnej maści troglodytów. Śpię spokojnie bez niej skoro kojarzyć zaczęła się wyłącznie ze ściąganiem butów rannym powstańcom czy paleniem ludzi w stodołach. Patriotyzm spod znaku krzyża – też zupełnie nie dla mnie. „Polskość ich” i „polskość wg. mnie” są jak bal drewniany i bal sylwestrowy. Dziwię się temu, że jeszcze nikt nazwy nie opatentował.

uhc

Reklamy