polskie górki

by romskey

Wynajęty swojego czasu amerykański specjalista d/s wystroju wnętrz, zapytał właściciela hotelu w Dubaju o budżet przeznaczony na jego pracę. „Budżet nieograniczony” – usłyszał w odpowiedzi. Różnica między dubajskim zleceniodawcą a polskim rządem (dowolnego koloru) jest taka, że zleceniodawca z Dubaju ma ropę, a polska władza pieniądze obywateli. Jak okazuje się, pieniądze pochodzące z handlu ropą wydaje się identycznie łatwo jak te z kieszeni podatnika. Nie chcę tu rozpisywać się o zegarkach Nowaka czy organizacji koncertu Madonny w ramach EURO2012. Kolejny raz opiszę pewną wizję.

Za komuny wszystko było niczyje dlatego kradli obywatele. Obecnie niczyje są pieniądze podatników. Zamówienia publiczne mają to do siebie, że ich koszty można dowolnie zawyżać. Po pierwsze nikt nie upomni się gdyż jak udowodnił sąd w roku 2008, środki które trafiły do budżetu już obywatela nie są (szczególnie gdy wpłaca je na własną emeryturę), a do tego kto wie ile kosztuje budowa lotniska, autostrady czy stadionu? Gdy koszty są zawyżone, to czasem i chciwy wykonawca nie wykorzysta ich w pełni, nawet gdy wypłaci sowite rekompensaty tym, którzy nie stanęli do przetargu. Gdy pieniędzy w kiesie zostaje, to idą na premie. Po co korupcja? Zegarek wystarczy.

quarz

Reklamy