okrucieństwo usprawiedliwione?

by romskey

Spotykanych wegetarian pytam niekiedy o to, czy nie jedzą mięsa z powodów zdrowotnych, humanitarnych czy religijnych. Nie prowadzę statystyk, gdyż wiedza ta właściwie nie jest mi do niczego potrzebna, ot, ciekawość zwykła dotycząca motywów czy źródeł inspiracji. Odpowiedzi nie są natychmiastowe, dlatego niekiedy odnosiłem wrażenie, że jest to rodzaj pozytywnie wpływającej na samopoczucie mody. Oczywiście słowa „moda” nie powinno być rozumiane pejoratywnie, lecz jako ‚coś’ co przychodzi z zewnątrz. Jestem po prostu przekonany o tym, że żaden Polak sam z siebie na „niejedzenie” mięsa nie wpadłby. Musiał tę koncepcję żywienia gdzieś podpatrzeć, przekonały go argumenty. W każdym razie, wegetarianie mają o jeden kłopot mniej.

W naszej kulturze mięso jest obecne od czasów niepamiętnych i nie spotkałbym dorosłego Polaka, który nie wiedziałby skąd mięso bierze się. Pewne jest również to, że jakkolwiek by na rzecz nie spoglądać, to w babci rozprawiającej się na pieńku z kurą, nie ma okrucieństwa. Jest (nawet) współczucie, wyrzut sumienia, indiański szacunek. Ubój rytualny różni się tym od uboju na wsi czy uboju hurtowego w kombinatach hodowlanych, że okrucieństwo i ignorancja dla cierpienia są zaplanowane i popełniane z pełną premedytacją w imię religii (tak jak obrzezanie czy zamachy bombowe).

Cierpienie zwierząt jest niemierzalne. Właściwie jak ludzkie, z tym że zwierzęta nie potrafią o nim mówić. Sadystów skazujemy dlatego, gdyż nie chcemy żyć wśród tych, którzy czerpią satysfakcję z podpalenie psa, obdarcia go żywcem ze skóry, ciągnięcia go za pędzącym samochodem czy kopania przechodzącego kota. Czy dopuszczalnym okrucieństwem, miałoby być jedynie to uzasadniane religią? NIE.
Wszyscy są równi wobec prawa.

 

ritual

 

Reklamy