moja wolność jest moja – PAŃSTWO I KOŚCIÓŁ

by romskey

Któregoś dnia, dane mi było poznać zdanie bpa. Michalika na temat „prawdziwej religijności”. Prawdę mówiąc był to typowy instruktaż dotyczący tego „jak wchodzić z butami w cudze życia”. Dziś z perspektywy czasu, odkrywam kolejny, bardziej globalny aspekt sprawy, który mam nadzieję zaciekawi tych z Was, którzy czują, że ich wolność jest bezpardonowo naruszana przy jednoczesnym kłopocie z ustaleniem celu i metody obrony.

Wg. Michalika ale i kilku imamów o podobnych skłonnościach, „manifestowanie wyznania jest sednem religijnego życia, gdyż to religia kształtuje postawy i działania osoby wierzącej. Zamykanie wiary wyłącznie w przestrzeni prywatnej byłoby przejawem wyjątkowej obłudy”. W praktyce, wypełnianie tego rodzaju misji, zobowiązuje osobę wierzącą do korygowania otaczających ją nieprawidłowości niezgodnych z religijnymi założeniami. Rozważania o tym, na ile te niezgodności są związane z literą pism świętych a na ile są wynikiem dyktatu duchownych pozostawię na później.

Mógłbym właściwie zapomnieć w tym tekście o religii. Naruszenie wolności, wielu z nas rozumie jako pogwałcenie zasady „daj żyć innym tak jak tego chcą i wymagaj tego samego dla siebie”. Jednak zasada „Nie wtrącam się, więc niech nikt nie wtrąca się do mnie i mojego życia” nie jest tak bezwzględnie prosta. O wiele łatwiej byłoby jej przestrzegać gdybyśmy byli ślepi i głusi. Idąc ulicą, oglądając telewizję czy surfując w sieci, zauważamy sytuacje, z którymi godzimy się lub nie. Czy potrafimy dokładnie zdiagnozować postrzegane zdarzenia i zjawiska jako godzące w naszą wolność? Jest problem. Dla jednych widok kościoła lub meczetu jest całkowicie obojętny, choć byli tacy, którzy synagogi zmieniali np. w publiczne pływalnie. Okazuje się, że nawet ateizm może być przestrzenią prywatną lub stać się ateizmem walczącym. Taki ateizm nie będzie różnił się od ekspansywnie rozumianych wyznań i naprawdę, trudno podjąć się obrony takowego, pod warunkiem, że nie mamy do czynienia z obroną konieczną.

Konstytucje gwarantują możliwość kultywowania religii, wyrażania poglądów i ich promocję. To właśnie tam, gdzie nasz światopogląd staje się „ciałem” czyli wychodzi poza obszar duchowy, dochodzi do konfliktów. Kiedy uliczny ulotkarz narusza naszą wolność? Bez wątpienia wtedy, kiedy zablokuje nam drogę i napastliwie zmusi do przyjęcia reklamy. Tu mamy jednak kilka poziomów wrażliwości. Widząc człowieka z ulotkami, będąc już kilkanaście metrów przed nim, zbaczam z kursu, by uniknąć konfrontacji (jaka by ona nie była). Czy stojący na mojej drodze ulotkarz narusza moją swobodę, skoro wywołuje moje działanie, przez które tracę kilka sekund życia? Akurat swoją postawę rozumiem jako rodzaj konsensusu. Tracę te kilku sekund by nie marnować ich potem na szukanie śmietniczki i teoretycznie wychodzę na zero, choć oczywiście można opisaną sytuację nadal postrzegać jako dla wolności groźną. Gdyby nakazać ulotkarzom stać z boku ulicy lub w wyznaczonych sektorach, ograniczono by w pewnym sensie ich konstytucyjne prawa. TOLERANCJA ma nasze wolności nieco porządkować. Np. blokujące ruch procesje są bez wątpienia utrapieniem, ale zgadzamy się na nie po to, by móc w tym samym miejscu zorganizować nazajutrz np. paradę gejów.

EKSPANSYWNOŚĆ jest bardzo ważnym słowem w niniejszym tekście. To typowa dla wielu ludzi chęć meblowania innym świata. Czy domagając się względnej uczciwości, dokonujemy ekspansji swoich przekonań? Czy szacunek dla państwowego prawa zobowiązuje nas do reakcji? Tu jest pies pogrzebany. W którejś z notek, przypomniałem o tym, że jednym z gwoździ do trumny inkwizycji był brak zgody monarchów tworzących wczesne państwa narodowe na istnienie dwóch systemów wartości i dwóch wymiarów sprawiedliwości – religijnego i państwowego. Trybunały religijne zostały rozwiązane. Posługując się najzwyklejszą logiką, możemy wywnioskować, że skoro jesteśmy obywatelami państwa, to mamy prawo a nawet obowiązek występować w obronie państwowego prawa gdy to zostaje naruszone np. przez związki wyznaniowe, nachalny biznes, chuligaństwo czy inne przejawy następowania ludziom na odcisk. Nie mamy najmniejszego obowiązku podporządkować się czy ulegać naciskom ze strony innych „źródeł” niż prawo państwowe. W Polsce prawa kościoła zdają się górować nad konstytucją lub przynajmniej istnieć niezależnie, co jest wyjątkowym absurdem. Prawa religijne nie znajdują się na równorzędnej płaszczyźnie z prawem państwowym gdyż to nie kościoły tworzą strukturę państwa, nie są nawet jej częścią (nawet gdy wtykanie „pana boga” do konstytucji jest wyjątkowo w Polsce aktywne).

Konkluzja. Wolność gwarantowana przez konstytucję jest nadrzędna wobec wolności, do której stosowania przekonuje wiernych kościół. Konstytucja i państwo chronią obywatela (teoretycznie) gdy ten staje w obronie konstytucyjnego ładu (wykazuje postawę ekspansywną) gdy związki wyznaniowe do podobnej ekspansji prawa nie posiadają. W teorii brzmi to pięknie i prosto, ale żyjemy w Polsce, gdzie nawet tzw. ‚niezawisłe’ sądy boją się podpaść kościołowi, jednak tak dla samej świadomości podstaw, chyba łatwiej w obliczu wyrażonych w tekście racji zorientować się w zakresach przysługujących nam wolności. Jednym słowem, żaden Michalik czy inny łaknący władzy imam, nie posiadają kompetencji definiowania zakresu wolności wyrażania przekonań przez wiernych, jeżeli to robią, praktycznie podżegają do naruszania nadrzędnego konstytucyjnego ładu. Tu mamy także odpowiedź na pytanie o to, dlaczego kościół lgnie do polityki, która konstytucję może zmieniać.

 

state

 

Art. 8. 1. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.

Poniższe punkty można połączyć.
Art. 53.
2. Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują.
5. Wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób.

 

Reklamy